Reforma oświaty
W dniu wczorajszym w Lublinie, obok budynku Kuratorium Oświaty, znajdującego się przy ul. 3 Maja zorganizowaliśmy konferencję dotyczącą stanu polskiej oświaty. W swoim wystąpieniu poruszyłem kilka zagadnień związanych z reformami edukacyjnymi, które są według mnie niezbędnymi do przeprowadzenia, jeżeli mamy na względzie dobro wszystkich obywateli uczęszczających do szkół, na uniwersytety,a także uczelnie wyższe oraz tych, którzy niedługo rozpoczną swoje kształcenie. Pierwszym poruszonym aspektem był fakt wysyłania sześciolatków do szkół. Szkoły są zdecydowanie nieprzygotowane do przyjęcia dzieci w tym wieku; w wielu placówkach brakuje stołówek, a łazienki są niedostosowane do wzrostu uczniów. Powinno się zwiększyć dostęp do przedszkoli i obniżyć opłaty za publiczne przedszkola do maksymalnie 300 zł miesięcznie. Drugą sprawą, która poruszyłem było kształcenie w systemie 8-klasowej szkoły podstawowej oraz 4-letnich liceów. Jak wiemy 3-letnie licea nie zdają większego rezultatu, a gimnazja stały się powodem wielu problemów wychowawczych, z którymi borykają się zarówno rodzice, jak i nauczyciele. Powinno się zwiększyć liczbę techników, kosztem liceów ogólnokształcących oraz podnieść znaczenie i prestiż szkolnictwa zawodowego. Liczba szkół zawodowych spadła, a ich kierunki oraz jakość kształcenia zdecydowanie nie odpowiadają zapotrzebowaniu na rynku pracy. Według mnie każda szkoła zawodowa powinna wyposażyć swoje pracownie w sprzęt umożliwiający nowoczesne kształcenie w zawodzie. Kolejnym problemem przeze mnie poruszonym było częste wprowadzanie podręczników. By uniknąć konieczności corocznej wymiany podręczników i towarzyszących temu wysokich kosztów, jakie rodziny ponoszą kupując wyprawkę szkolną dla dziecka postuluję aby nowe podręczniki były wprowadzane nie częściej niż co 3 lata. Apeluję też do rządu o przywrócenie drugiego bezpłatnego kierunku studiów. Wszyscy powinni mieć równe szanse kształcenia, szczególnie ci najbardziej ambitni, którzy się decydują na podwójną pracę. Obecny rząd najwidoczniej nie dostrzega tak istotnych problemów, jak te wymienione przeze mnie powyżej. Zastanówmy się czy chcemy aby nasze dzieci, a nawet wnuki stały się tak zwanymi „królikami doświadczalnymi” nieudolnych rządów PO. To, jaka będzie szkoła, zależy od władz. A jaka będzie władza-od nas samych. Może warto ten fakt uwzględnić w zbliżających się wyborach parlamentarnych 2011?

Mam osobiście problem z realizacją obowiązku szkolnego przez moją 15-letnią niepełnosprawną córkę, która obecnie jest mieszkanką wsi. Do czasu jak mieszkaliśmy w Lublinie nie było z tym problemu, jak wyprowadziliśmy się na wieś, okazało się,że nasza gmina nie ma pieniędzy by córka mogła kontynuować naukę, co gorsza nawet nie zaproponowano kontynuacji nauki w systemie indywidualnym. Wszystko rozbija się o pieniądze, które były w mieście a nie ma na wsi. Tylko dlaczego konsekwencje takich rzeczy ponoszą Ci najmniej winni?a najbardziej skaleczeni przez los?….dla mnie to absurd!!! Pieniądze na zapewnienie nauki dla dzieci niepełnosprawnych powinny iść za nimi, bez względu gdzie mieszkają. Tyle się mówi o równouprawnieniu osób niepełnosprawnych…więc może zacząć od dzieci?…